Posts tagged ‘kosztorysowanie budowlane’

Czym kosztorysować?

August 13th, 2010

Poświęćmy chwilę czasu na znalezienie dla siebie kompetentnego partnera. Czasami nieznacznie wyższa suma wydana na oprogramowanie, czy kurs w solidnej firmie zwróci nam się z nawiązką, gdy staniemy przed poważnym problemem.

W dobie powszechnego stosowania komputerów we wszystkich branżach nie dziwi, że używa się ich także w kosztorysowaniu. Niewielu jednak pamięta, że właśnie kosztorysowanie robót budowlanych było jedną z pierwszych dziedzin, w której komputery w Polsce zastosowano.

Bez wątpienia jednym z powodów był fakt, że tak jak dziś, budownictwo - to jeden z najdroższych obszarów działania naszej cywilizacji.

Nic zatem dziwnego, że tam, gdzie inwestuje się duże pieniądze, pojawiają się programy pozwalające szybko oszacować, ile tak naprawdę trzeba wydać, aby mógł powstać zaprojektowany obiekt. Istotnym, choć w czasach komunizmu kompletnie niedocenianym, aspektem było ogromne skrócenie czasu sporządzania kosztorysów, które kiedyś żmudnie przeliczano na liczydłach, kręciołkach, czy kalkulatorach.

Niewątpliwie program kosztorysowy Norma, od lat, pozostaje numerem jeden w swojej klasie. Przeszedł on już kilka liftingów: od Komy dla Dos, dla Windows, przez wersje Norma 2, Norma 3, Standard i Pro, po wersję najnowsza, Norma Expert, dostępną od listopada 2009.

Kilku producentów, choć trzeba przyznać, z wielkim trudem, usiłuje dotrzymać kroku liderowi. Koprin z programem Rodos, Chandney Software z WinBudem, czy też Datakomp ze swoją uroczą Zuzią, to ok. 30 procent rynku. Pozostali nie odgrywają znaczącej roli. Przyczyną są - jak się nietrudno domyślić - pieniądze. Norma, choć krytykowana za stosunkowo wysoką cenę, pozwala producentowi utrzymać zespół. który profesjonalnie przygotuje do pracy: program, bazę normatywną oraz cenniki. W Normie znajdziemy także wiele wydawnictw, dostępnych na zasadzie licencji.

Mamy już program. Co dalej? Kolejnym etapem są szkolenia uzupełniające. Nie zawsze w instrukcji obsługi znajdziemy wszystkie potrzebne do wydajnej pracy informacje.

Pamiętajmy że kosztorysowanie robót budowlanych, to nie kopanie ziemniaków. Tutaj wycenia się obiekty o ogromnej wartości, a niewielki błąd kosztorysanta, to miliony złotych zysku bądź strat. Dzięki dobremu kursowi takich błędów nie popełnimy.

Łatwo dziś znaleźć, choćby w internecie, nawet bezpłatne szkolenie. Niestety - tak jak wszędzie - obowiązuje zasada “dwóch końców kija”. Warto zainteresować się kwalifikacjami trenerów i nie dać się zwieść hasłom: “międzynarodowy ekspert” z “bogatym doświadczeniem”. Tu niezbędne jest gruntowne, kierunkowe wykształcenie wykładowcy.

Kosztorysowanie: programy i szkolenia

August 7th, 2010

W dobie powszechnego stosowania komputerów gdzie tylko się da nie dziwi, że używa się ich także w kosztorysowaniu. Niewielu jednak pamięta, że właśnie kosztorysowanie robót budowlanych było jedną z pierwszych dziedzin, w której oprogramowanie w Polsce zastosowano.

Cokolwiek dziś myślelibyśmy o jakości naszych domów, nie zmienia to faktu, że nie były i nie są one tanie.

Nic zatem dziwnego, że tam, gdzie wydaje się duże pieniądze, pojawiają się programy pozwalające szybko oszacować, ile tak naprawdę trzeba wydać, aby mógł powstać zaprojektowany obiekt. Istotnym, choć w czasach komunizmu kompletnie niedocenianym, aspektem jest ogromne skrócenie czasu sporządzania kosztorysów, które kiedyś żmudnie przeliczano na liczydłach, kręciołkach, czy kalkulatorach.

Niewątpliwie program kosztorysowy Norma, od lat, jest numerem jeden w swojej klasie. Przeszedł on już kilka liftingów: od Komy dla Dos, dla Windows, przez wersje Norma 2, Norma 3, Standard i Pro, po wersję najnowsza, Norma Expert, dostępną od listopada 2009.

Kilku producentów, choć trzeba przyznać, z wielkim trudem, usiłuje dotrzymać kroku liderowi. Koprin z programem Rodos, Chandney Software z WinBudem, czy też Datakomp ze swoją uroczą Zuzią, to ok. 30 procent rynku. Reszta nie odgrywa znaczącej roli. Przyczyną są - jak się nietrudno domyślić - pieniądze. Norma, choć krytykowana za stosunkowo wysoką cenę, pozwala producentowi utrzymać zespół. który profesjonalnie przygotuje do pracy: program, bazę normatywną oraz cenniki. W Normie znajdziemy także wiele wydawnictw, dostępnych na zasadzie licencji.

Mało kto ma czas na ślęcznie nad instrukcją obsługi programu, napisaną często slangiem przez informatyków. Przyda się zatem jakiś kurs

Pamiętajmy że kosztorysowanie robót budowlanych, to bardzo odpowiedzialne zajęcie. Tutaj wycenia się obiekty o ogromnej wartości, a drobny błąd kosztorysanta, to miliony złotych zysku bądź strat. Dzięki dobremu kursowi takich błędów nie popełnimy.

Łatwo dziś wyszukać, choćby w internecie, nawet bezpłatne szkolenie. Niestety - tak jak wszędzie - obowiązuje zasada “dwóch końców kija”. Warto zainteresować się kwalifikacjami wykładowców i nie dać się zwieść hasłom: “międzynarodowy ekspert” z “bogatym doświadczeniem”. Tu niezbędne jest gruntowne, kierunkowe wykształcenie wykładowcy.

Poświęćmy więc chwilę czasu na znalezienie dla siebie kompetentnego partnera. Czasami nieznacznie wyższa suma wydana na oprogramowanie, czy szkolenie w solidnej firmie zwróci nam się z nawiązką, gdy staniemy przed poważnym problemem.

Nowe programy do kosztorysowania

July 30th, 2010

W dobie powszechnego stosowania komputerów we wszystkich branżach nie dziwi, że używa się ich także w kosztorysowaniu. Niewielu jednak pamięta, że właśnie kosztorysowanie robót budowlanych było jedną z pierwszych dziedzin, w której komputery w Polsce zastosowano.

Bez wątpienia jednym z powodów był fakt, że tak jak dziś, budownictwo - to jeden z najdroższych obszarów działania naszej cywilizacji.

Nic zatem dziwnego, że tam, gdzie wydaje się duże pieniądze, pojawia się oprogramowanie pozwalające szybko oszacować, ile tak naprawdę trzeba wydać, aby mógł powstać zaprojektowany obiekt. Istotnym, choć w czasach komunizmu kompletnie niedocenianym, aspektem jest ogromne skrócenie czasu sporządzania kosztorysów, które kiedyś żmudnie przeliczano na liczydłach, kręciołkach, czy kalkulatorach.

Firma Athenasoft rozwinęła wokół swojego produktu do kosztorysowania Norma cały przemysł, od informatorów cenowych: Intercenbud, poprzez katalogi normatywne dla nowoczesnych technologii: katalogi AT, na satelitarnym oprogramowaniu kończąc: Viking (do wyceny inwestycji), Kobi (kalkulacja cen obiektów), i szereg innych.

Kilku producentów, choć trzeba przyznać, z wielkim trudem, usiłuje dotrzymać kroku liderowi. Koprin z programem Rodos, Chandney Software z WinBudem, czy też Datakomp ze swoją uroczą Zuzią, to ok. 30 procent rynku. Pozostali nie odgrywają znaczącej roli. Przyczyną są - jak się nietrudno domyślić - pieniądze. Norma, choć krytykowana za stosunkowo wysoką cenę, pozwala producentowi utrzymać zespół. który profesjonalnie przygotuje do pracy: program, bazę normatywną oraz cenniki. W Normie znajdziemy także wiele wydawnictw, dostępnych na zasadzie licencji.

Mamy już program. Co dalej? Kolejnym etapem są kursy uzupełniające. Nie zawsze w instrukcji obsługi znajdziemy wszystkie potrzebne do wydajnej pracy informacje.

Rynek wymaga od kosztorysantów błyskawicznego opanowania obsługi programów. Dobry kurs pozwala szybko pokonać opory, a także nadać uczestnikom właściwy kierunek w samokształceniu.

O ile łatwo znaleźć dziś szkolenie, nawet bezpłatne (w końcu unijne pieniądze płyną szerokim strumieniem), to z jakością jest już znacznie gorzej. Jaką wiedzę o kosztorysowaniu może mieć osoba, która nie ma przygotowania zawodowego: nie zna technologii, a budowę - tylko z telewizji?

Poświęćmy więc chwilę czasu na znalezienie dla siebie kompetentnego partnera. Czasami nieznacznie wyższa suma wydana na oprogramowanie, czy kurs w solidnej firmie zwróci nam się z nawiązką, gdy staniemy wobec poważnego problemu.

Oprogramowanie dla kosztorysantów

July 24th, 2010

Można dziś zadawać sobie pytanie, dlaczego pod koniec lat 80 ubiegłego wieku kosztorysowanie w Polsce spotkało się z na tyle dużym zainteresowaniem programistów, że w ciągu zaledwie paru lat na rynku pojawiło się kilkadziesiąt konkurencyjnych rozwiązań.

Cokolwiek dziś myślelibyśmy o jakości naszych mieszkań, nie zmienia to faktu, że nie były i nie są one tanie.

Nic zatem dziwnego, że tam, gdzie wydaje się duże pieniądze, pojawiają się programy pozwalające szybko oszacować, ile tak naprawdę trzeba wydać, aby mógł powstać zaprojektowany obiekt. Istotnym, choć w czasach komunizmu kompletnie niedocenianym, aspektem jest ogromne skrócenie czasu sporządzania kosztorysów, które kiedyś żmudnie przeliczano na liczydłach, kręciołkach, czy kalkulatorach.

Niewątpliwie program kosztorysowy Norma, od lat, jest numerem jeden w swojej klasie. Przeszedł on już kilka liftingów: od Komy dla Dos, dla Windows, przez wersje Norma 2, Norma 3, Standard i Pro, po wersję najnowsza, Norma Expert, dostępną od listopada 2009.

Kilku producentów, choć trzeba przyznać, z wielkim trudem, usiłuje dotrzymać kroku liderowi. Koprin z programem Rodos, Chandney Software z WinBudem, czy też Datakomp ze swoją uroczą Zuzią, to ok. 30 procent rynku. Pozostali nie odgrywają znaczącej roli. Przyczyną są - jak się nietrudno domyślić - pieniądze. Norma, choć krytykowana za stosunkowo wysoką cenę, pozwala producentowi utrzymać zespół. który profesjonalnie przygotuje do pracy: program, bazę normatywną oraz cenniki. W Normie znajdziemy także wiele wydawnictw, dostępnych na zasadzie licencji.

Mało kto ma czas na ślęcznie nad instrukcją obsługi programu, napisaną często slangiem przez informatyków. Przyda się zatem jakiś kurs

Pamiętajmy że kosztorysowanie robót budowlanych, to nie kopanie ziemniaków. Tutaj wycenia się obiekty o ogromnej wartości, a drobny błąd kosztorysanta, to miliony złotych zysku bądź strat. Dzięki dobremu kursowi takich błędów nie popełnimy.

Łatwo dziś znaleźć, choćby w internecie, nawet bezpłatne szkolenie. Niestety - tak jak wszędzie - obowiązuje zasada “dwóch końców kija”. Warto zainteresować się kwalifikacjami trenerów i nie dać się zwieść hasłom: “międzynarodowy ekspert” z “bogatym doświadczeniem”. Tu niezbędne jest gruntowne, kierunkowe wykształcenie wykładowcy.

Poświęćmy więc chwilę czasu na znalezienie dla siebie kompetentnego partnera. Czasami nieznacznie wyższa suma wydana na oprogramowanie, czy kurs w solidnej firmie zwróci nam się z nawiązką, gdy staniemy wobec poważnego problemu.

Rynek programów kosztorysowych

July 15th, 2010

Poświęćmy więc chwilę czasu na znalezienie dla siebie odpowiedniego partnera. Czasami nieznacznie wyższa suma wydana na oprogramowanie, czy kurs w solidnej firmie zwróci nam się z nawiązką, gdy staniemy wobec poważnego problemu.

W dobie powszechnego stosowania komputerów we wszystkich branżach nie dziwi, że używa się ich także w kosztorysowaniu. Niewielu jednak pamięta, że właśnie kosztorysowanie robót budowlanych było jedną z pierwszych dziedzin, w której komputery w Polsce zastosowano.

Cokolwiek dziś myślelibyśmy o jakości naszych domów, nie zmienia to faktu, że nie były i nie są one tanie.

Nic zatem dziwnego, że tam, gdzie wydaje się duże pieniądze, pojawiają się programy pozwalające szybko oszacować, ile tak naprawdę trzeba wydać, aby mógł powstać zaprojektowany obiekt. Istotnym, choć w czasach komunizmu kompletnie niedocenianym, aspektem było ogromne skrócenie czasu sporządzania kosztorysów, które kiedyś żmudnie przeliczano na liczydłach, kręciołkach, czy kalkulatorach.

Niewątpliwie program kosztorysowy Norma, od lat, jest numerem jeden w swojej klasie. Przeszedł on już kilka liftingów: od Komy dla Dos, dla Windows, przez wersje Norma 2, Norma 3, Standard i Pro, po wersję najnowsza, Norma Expert, dostępną od listopada 2009.

Kilku producentów, choć trzeba przyznać, z wielkim trudem, usiłuje dotrzymać kroku liderowi. Koprin z programem Rodos, Chandney Software z WinBudem, czy też Datakomp ze swoją uroczą Zuzią, to ok. 30 procent rynku. Pozostali nie odgrywają znaczącej roli. Przyczyną są - jak się nietrudno domyślić - pieniądze. Norma, choć krytykowana za stosunkowo wysoką cenę, pozwala producentowi utrzymać zespół. który profesjonalnie przygotuje do pracy: program, bazę normatywną oraz cenniki. W Normie znajdziemy także wiele wydawnictw, dostępnych na zasadzie licencji.

Mało kto ma czas na żmudne przebijanie się przez instrukcję obsługi programu, napisaną często slangiem przez informatyków. Przyda się zatem jakieś szkolenie

Pamiętajmy że kosztorysowanie robót budowlanych, to bardzo odpowiedzialne zajęcie. Tutaj wycenia się obiekty o ogromnej wartości, a niewielki błąd kosztorysanta, to miliony złotych zysku bądź strat. Dzięki dobremu kursowi takich błędów nie popełnimy.

Łatwo dziś znaleźć, choćby w internecie, nawet bezpłatne szkolenie. Niestety - tak jak wszędzie - obowiązuje zasada “dwóch końców kija”. Warto zainteresować się kwalifikacjami wykładowców i nie dać się zwieść hasłom: “międzynarodowy ekspert” z “bogatym doświadczeniem”. Tu niezbędne jest gruntowne, kierunkowe wykształcenie wykładowcy.